poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 14: Ja tak dłużej nie mogę





Jeśli to czytasz, skomentuj, dla ciebie to tylko chwila a dla mnie motywacja

--------------------------------------------------------------------------------------------

*Następnego dnia*



~~Harry~~

Zastanawiałem się jak długo jeszcze zdołam pociągnąć w taki sposób wszyscy czegoś ode mnie chcieli, tylko nie mogli zdecydować się, co to jest miałem dosyć ciągle pomrukiwania osób wrednych i bezczelnych na mój temat. To wszystko bolało.

Na szczęście mieliśmy teraz małą przerwę, a właściwie to urlop. Na który zdecydowałem się pojechać do Holmes Chapel do mamy, Gemmy i do całej rodziny, za którą się stęskniłem. Nasze wolne miało trwać nie dłużej niż 2 tygodnie, dlatego postanowiłem, że pojadę tam na tydzień.

Spakowałem do walizki wszystkie naj potrzebniejsze rzeczy i wyszedłem na dół. Była godzina 8:00 więc chłopaki jeszcze smacznie spali. O swoich planach powiadomiłem ich wczoraj. Mam nadzieję, że nie będą się gniewać za to, że nie poczekałem żeby się z nimi pożegnać.

Wyszedłem na dwór i ostatni raz rzuciłem okiem na naszą willę nie będę jej w końcu widział aż przez tydzień a to dużo.

Wsiadłem do mojego auta. I odjechałem. Droga wiodła przez gęsty las, w którym była zbudowana .Była to droga, na której często zdarzały się wypadki. Zastanawiałem się czy powinien zadzwonić do mamy z informacją, że przyjadę czy nie… jednak postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Jeśli na drodze nie będzie żadnych utrudnień powinien na obiad być w domu. Już sobie wyobrażałem ten piękny ogród z tyłu za domem, gdzie było pełno kwiatów zwłaszcza róż mama je uwielbiała. Z balkonu domu widok na pola, na których o tej porze na pewno będą pracowali rolnicy. Włączyłem radio, akurat leciała Lana Del Ray. Osobiście nigdy za bardzo nie przepadałem za jej piosenkami. Jechałem niezbyt ciekawą, dziurawą drogą. Gdy tylko wjechałem w jakąkolwiek małą czy też dużą dziurę samochód podskakiwał.

W końcu wyjechałem na autostradę. Docisnąłem pedał gazu żeby móc jechać szybciej.

*5 GODZINY PÓŹNIEJ*

Byłem już prawie pod moim ukochanym, malutkim domkiem. Podjechałem na chodnik i zaparkowałem. Nie wyciągałem na razie walizki z bagażnika. Otworzyłem tylko furtkę.
Na podwórku nie było nikogo z jednego powodu, była pora obiadowa, a mama wyznawała zasadę że do stołu zawsze siadamy wszyscy razem

Otworzyłem drzwi domu, i korytarzem udałem się do jadalni gdzie był spożywany przez moją rodzinę posiłek. Stanąłem w drzwiach, a moja rodzicielka o mało nie dostała zawału gdy mnie zobaczyła. Uśmiechnąłem się, a ona wstała od stołu podeszła do mnie i bardzo mocno mnie przytuliła. To samo zrobiła Gemma. .

-Harry, kochanie jak dobrze że jesteś- powiedziała mam jeszcze raz mocno mnie przytulając-mogłeś zadzwonić ze przyjedziesz

-Wiesz chciałem ci zrobić niespodziankę-rzuciłem szybko

-I zrobiłeś, siadaj do stołu zaraz podam ci obiad, chyba że nie jesteś głodny…

-Oj Mamo jestem, dobrze wiesz że uwielbiam twoją kuchnie- rzuciłem szybko w stronę mojej rodzicielki

Mama wyszła do kuchni, a już po chwili wróciła z talerzem na którym leżała sałatka z kapusty i pomidorów-tych naturalnie dojrzewających w słońcu, piure z ziemniaków posypane koperkiem i złocisty kurczak. Szybko złapałem za widelec i zacząłem się delektować smakiem dania. Po skończonym posiłku usiedliśmy wszyscy i zaczęliśmy rozmawiać.

-Harry a tak w ogóle to jakim cudem ty cię tu znalazłeś przecież macie dużo pracy-zapytała się mnie nagle moja siostra

-No wiesz w każdej pracy istnieje coś takiego co zwie się urlop-powiedziałem ukazując swoje uzębienie.

-A no tak, zapomniałam wybacz-uśmiechnęła się do mnie

-Harry-naszą pasjonującą rozmowę przerwała mama- śpisz u siebie w pokoju prawda?-zapytała

-No tak  a gdzie miałbym spać-powiedziałem pytając

-Nie nie tak tylko pytałam.

Zrobiłem dziwną minę i wróciłem do konwersacji z siostrą.



~~Elena~~



Wracałyśmy z Vanessą z pracy, tak się akurat dzisiaj stało, że skończyłyśmy wcześniej i akurat tak się stało ze byłyśmy razem na zmianie, rzadkość. Miałam ochotę położyć się na łóżku i przemyśleć wszystko, co mnie dręczyło. Zakochałam się...Nie, a może… może po prostu nie dopuszczałam do siebie takiej myśli. Mój ostatni chłopak skrzywdził mnie. Przyjaciele odwrócili się ode mnie, zostawiając mnie samą ze wszystkimi moimi problemami. Zastanawiałam się nad tym czy nie wziąć urlopu w pracy i wyjechać do Barcelony do osób, którym na mnie zależy. Chciałabym ich znów zobaczyć.
Moja przyjaciółka cały czas coś mówiła, a ja tak zagubiłam się we własnych myślach, że nawet nie wiedziałam, o co jej chodzi.
-Prawda?-Odezwała się nagle dziewczyna
-Tak, tak…- o co ci chodzi kobieto
-No nareszcie ktoś mnie popiera, czyli pójdziesz za mną jutro tak, tak?- Zapytała
-Gdzie z tobą pójdę?- Spytałam czekając na jej odpowiedź
-Wiedziałam, że nie słuchałaś, nikt mnie nie słucha wszyscy tylko potrafią mówić, a jak nikt ich nie słucha to mają problem!- Krzyknęła nie zbyt głośno.
Stałyśmy już przed klatką schodową i dobrze, że nie zrobiła takiej awantury na środku ulicy, nie rozumiałam tylko, dlaczego na mnie krzyczy, dobrze wiedziała, że mam teraz problemy….
Ja…Harry chciałabym mu to powiedzieć. Gdy stanęłyśmy już na schodach przed moim mieszkaniem dziewczyna rzuciła tylko szybkie „Cześć” i odeszła dalej.
Weszłam do domu i szybko udałam się w stronę mojej sypialni i wybrałam odpowiedni strój na popołudnie nigdzie się już dzisiaj nie wybierałam, więc miał być wygodny.
Kiedy już się przebrałam zeszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego w szklankę. Usiadłam na krześle i chwyciłam telefon. Wystukałam krótkie „Kocham cię”, a jago odbiorcę podałam Harry’ego już miałam kliknąć wysil, gdy w ostatnie j chwili zdjęłam palec z klawisze i nacisnęłam opcje WYJDŹ.



____________________________________________________________________________

Hej tak więc otóż i wszem i wobec prezentuję wam Rozdział 14. Nie jest taki jak go sobie wyobrażałem, ale lepsze to niż nic.

Tak ogólnie mam pomysł na 15 i 16 a może nawet i dalej tylko za bardzo nie wiedziałam jak połączyć to w logiczną całość. Więc postanowiłam zrobić to jakoś tak. Jak przeczytaliście wyżej .
I jeszcze jedno , to już pewnie ostatni rozdział przed rozpoczęciem roku szkolnego więc tak
w roku szkolnym może być tak że w jednym tygodniu pojawią się np. 2/3 rozdziały ,a może być też tak że przez dwa tygodnie pojawi się 1 rozdział, w zależności od nawału pracy.

Okej! A więc to mój  ASK   <<KLIK>>  pytajcie, piszczcie czy róbcie cokolwiek

CZYTASZ =KOMENTUJESZ

 J

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 13: To nie w porządku

Jeśli czytasz, to nie zaszkodzi ci skomentować. Dla ciebie to chwila, a dla mnie duża motywacja.
---------------------------------------------------------------------------------------------------

~~Harry~~
Jechałem samochodem, do naszej willi. Nie było mnie całą noc już sobie wyobrażam, co powiedzą chłopaki. Liam powie Harry, gdzieś ty był przez całą noc myślałem, że coś się stało, Niall nie skomentuje, Zayn też nie, więc pozostaje Louis już sobie wyobrażam krzyki tego wariata: Gdzieś ty był?" "Co robiłeś!?", "Mogłeś, chociaż zadzwonić!?".
To nie było najgorsze najbardziej bałem się tego, co będzie jak wszystko się wyda znowu wszyscy będą obwiniać mnie. Spadanie reputacja zespołu przynajmniej tak wszyscy będą twierdzić. Chyba za bardzo się tym wszystkim przejmuję. Włączyłem radio i lekko pod głosiłem i usłyszałem dźwięki piosenki Olly'ego Mursa "Dear Darlin"  . Lubiłem tą piosenkę nawet bardzo. Jechałem sobie spokojnie była godzina, 11 więc ulice  nie były zbytnio zatłoczone i szybko dotarłem do mojego tak zwanego domu. Czasami miałem ochotę wyrwać się stąd i wrócić do Holmes Chapel. Do mamy i do Gemmy jednak nie było to możliwe, dlaczego, teraz liczyło się tylko One Direction, które nie można urywać jest lub będzie moim zabezpieczeniem na przyszłość.
Szybko dojechałem pod naszą willę i wysiadłem z samochodu podchodząc do drzwi wziąłem głęboki oddech już miałem nacisnąć klamkę, gdy nagle zrobił to ktoś inny, Eleanor. Była zdenerwowana to było widać zwłaszcza w jej oczach. Znowu pokłóciła się z Louisem można się tego było domyślić. Ten związek jak na moje oko był bez przyszłości. Ona go kontroluje i za bardzo przejmuje się tym, co mówią o niej fanki, a Lou, on ma dość jej użalania się nad sobą. Dziewczyna spojrzała się na mnie dziwnym wzrokiem przepchnęła mnie w drzwiach, poszła w stronę swojego auta i pojechała. A ja musiałem wreszcie wejść do domu. Chłopaki siedzieli na kanapie. Taki obrazek był widoczny utaj bardzo często teraz brakowało tylko mnie. Podszedłem bliżej, gdy nagle Niall mnie zauważył a miałem przejść niezauważony. Szybko przeskoczył oparcie od kanapy i rzucił się na mnie
-Harry!
-No proszę nasz loczek pojawił się znowu w domu już myśleliśmy, że nasz opuściłeś-powiedział Zayn    
 -No coś ty jakbym śmiał, -odpowiedziałem mu szybko- i tak, czym prędzej bym wrócił, bo by mi was brakowało
-Ta na pewno-wtrącił się Liam-a gdzie ty byłeś całą noc, martwiłem się o ciebie mogłeś, chociaż zadzwonić.-Wiedziałem, że to powie-gdzie spałeś
-Ja nigdzie nie byłem rozładował mi się telefon, spałem u przy…-przerwałem szybko nie mogłem przecież powiedzieć im prawdy-… w samochodzie.
-W samochodzie serio?- Spytał mnie Louis, który cały czas siedział na kanapie. Sytuacja z Eleanor coraz bardzie go dobijała powinien sobie znaleźć inną dziewczynę, ale jeśli chodzi o mnie to na pewno domyślał się, o co chodzi
-Tak w samochodzie. Co w tym dziwnego? Wiecie, co idę do siebie-powiedziałem i szybkim krokiem ruszyłem na górę do swojego pokoju.
Nie minęło 10 minut a Lou już pojawił się u mnie. Wiedziałem, na czym będzie polegała rozmowa, co będzie chciał ze mnie wyciągnąć, ale ja nie potrafiłem u o tym tak po prostu opowiedzieć. Bałem się, że skrzywdziłem Elenę, co było najgorsze, co sobie mogłem obecnie wyobrazić. Bałem się ze nie będzie chciała ze mną rozmawiać czy coś.
~~Louis~~
Wiedziałem, że nie ma nastroju do rozmowy.  Więc starałem się nie naciskać mi też wydawało się, że on wie, co czuje ja. Zastanawiam się nad tym czy zakończyć swój związek z Eleanor. Może tak będzie lepiej i dla niej i dla mnie.  Nie wiedziałem czy jesteśmy w tej samej sytuacji, ale stwierdziłem, że skoro i on i ja nie mamy jak na razie ochoty „wygłaszać tego światu” to, po co. Powiedziałem tylko Harremu, że niedługo będziemy musieli jechać do studia nagraniowego. Nie chciałem ja mu tego mówić, ale brudna robota zawsze spada na mnie ciekawe, czemu?
*2 godziny później?
~~Harry~~
Siedzieliśmy i nudziliśmy się w studiu nagraniowym słuchając tego, co ten pajac tzn. właścicieli wytwórni ma do powiedzenie. Ględził już ponad pół godziny, dlatego zaczynałem przysypiać. Co chwila spoglądałem na zegarek a wskazówka w ogóle się nie ruszała? My chcieliśmy nową płytę wydać jeszcze w tym roku, ale on się uparł, że dopiero w następnym. Tylko niech pamięta, że mamy jeszcze trzy lata kontraktu i przez nie musimy wydać trzy płyty. Jeśli tego nie zrobimy to będziemy musieli zapłacić karę i to nie małą jak na moje oko. Czasami zastanawiam się, dlaczego on aż tak … a może on chce żebyśmy nie nagrali tych płyt i po prostu wtedy zgarnąłby całą sumkę.
-No to było na tyle, jakieś pytania?- Skończył weście swój wykład. –Nie to dobrze spotkamy się za tydzień. Harry mógłbym cię na chwilę prosić
-Jasne-odpowiedziałem szybko, wstałem z kanapy i poszedłem za nim
Zastanawiałem się, co będzie chciał mi powiedziecie. Pewnie znowu zacznie drążyć temat Miley.
-Harry, posłuchaj. Dlaczego nie pokazujesz się publicznie z moja córką?-Zapytał-mówiłem ci coś masz się z nią pokazywać albo i dla ciebie i dla całego One Diuretino źle to się skończy słyszysz.
-Proszę pana, Miley nie jest moją dziewczyną nie będę się z nią publicznie pokazywał rozumie pan, zresztą rozmawiałem już na ten temat z panem-powiedziałem mu, chciałem na niego na krzyczeć, ale nie mogłem
-Harry, pamiętaj dobrze ci radze nie próbuj się od tego wymigiwać, bo naprawdę pożałujesz-powiedział przez zaciśnięte zęby
-To zwykły szantaż!-Krzyknąłem tylko za nim jednak on nawet nie zareagował
Więc ja też wyszedłem na dwór do chłopaków

~~Elena~~
Robiłam w kuchni obiad tak na szybko żeby za bardzo się nie zmęczyć i nie przepracować. Chciałam się skupić jednak nie potrafiłam moją głowę ciągle zaprzątały jakieś dziwne myśli. Znaczy może nie dziwne, ale wiadomo, Harry. Czemu to zrobiłam nie chciałam? On nie będzie chciał teraz ze mną rozmawiać, ale czym ja się przejmuje. Przecież można powiedzieć, że dla mnie to prawie obcy chłopak znaczy może nie całkowicie obcy, w ogóle nie obcy to mój przyjaciel. Spędzaliśmy razem ze sobą dużo czasu przechadzaliśmy się spokojnie ulicami Londynu a on pokazywał mi rzeczy, których nie widziałam. Opowiadał o wielu rzeczach zwłaszcza o tym, co mnie zainteresowało. Czy to możliwe? Chociaż mama, zastępcza mama mówiła jak stąd wyjeżdżałam i nie tylko, gdy w Hiszpanii przyjaźniłam się z takim chłopakiem „Przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną jest możliwa, ale tylko dopóki jedno nie zakocha się w drugim”. Czyżby to właśnie się stało czyżbym się zakochała, nie. Nawet, jeśli Harry jest gwiazdą a ja nikim w porównaniu z nim. Gdyby tak miłość była to nie ma przyszłości.
 





_______________________________________________________________________________
Hej! Przepraszam że rozdział tak późno ale niestety miałam malutkie problemy które nie były moja winą.
Dziękuję bardzo wszystkim za wszystkie ciepłe słowa w komentarzach.
Mam pytanie nie wiecie kto (lub może ktoś z was) robi nagłówki na zamówienie.
Oczekuję właśnie zwiastunu opowiadania i mam nadzieję że nie długo się pojawi.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ