poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 7: No więc

*Następnego dnia*
~~Harry~~
Leżałem sobie spokojnie na łózku i słuchałem muzyki na full, muzyki która była puszczana z mojego MP4, gdy nagle poczułem wibracje w mojej kieszeni. Dostałem SMS ciekawe kto to. Elena? Może się zgodziła matko boża o czym ja mówię ona się nie zgodzi, ale mniejsza o to wyjąłem telefon z kieszeni i przeczytałem wiadomość.
od: Liam
Harry mam takie pytanie ty udajesz że nas nie słyszysz czy o głuchłeś. Jeśli to to drugie to prosze cię zejdź na dół bo mamy być zaraz w wytwórni więc
no tak cały Liam chciałby aby wszystko zawsze było w porządku nie mam mu tego za złe ale czasami mógłby odpuścić. Wstałem z łóżka stanąłem przed lustrem, no nie wyglądam źle moge iść . Otworzyłem drzwi i udałem się na dół juz na schodach słyszałem Louisa wrzeszczącego na całe gardło:
-DLACZEGO MY ZAWSZE MUSIMY NA NIEGO CZEKAĆ?-ojć znowu ja
-Uspokój się pewnie już idzie- próbował przemówić mu do rozsądku Zayn
-Już spokojnie jestem- powiedziałem próbując lekko złagodzić atmosferę, rzeby było lepiej uśmiechnąłem się i ..
. było ciężko nie powiem Louis stanął w dziwnej pozie nie powinno mnie to dziwić ale coż. Wszyscy się odwrócili i ruszyliśmy w stronę busa, było trochę dziwnie jak dla mnie bo w busie panowała totalna cisza.                                                             

~~Elena ~~
Stałam za barem i obsługiwałam coraz to innych ludzi. Vanessa stała w kuchni i wykłucała się z kucharzem o coś nie wiem o co więc jedyne słowa jakich używałam to było "Co Panu podać?" "Jaki?" i tak dalej jeszcze ten dzień po prpstu. Nie można chodzić w rozpuszczonch włosach do pracy mojego szefa coraz bardziej n nie powiem co. Van zrobiła sobie dwa sweet warkocze ale ja się tak nie uczesz więc potanowiłam związać swoje włosy w kitkę. Była gpodzina 15 więc niedługo będe kończyć. 
-Elena ! Co ty tu jeszcze robisz ?- usłyszałam głos Vanessy która widocznie była lekko zdziwiona jest 15:30? Co sie z toba dzieje?
-Nic..-kurde co jej powiedzieć ale tak żebym nie wyszła na głupią- straciłam po prostu rachubę czasu.
Zabrałam swoją torbę i wyszłam na ulicę wzięłam telofon rzeby sprawdzić czy na serio jest ta godzina i była już miałam go schować gdy dostałam SMS
"Widze cię     xxHarry"
Nie wiedziałam gdzie jest więc zaczęłam się rozglądać gdy nagle ujrzałam chłopak ao bujnych włosach zmierzającego w moją stronę                                                                                        -Hej powiedział  gdy podszedł bliżej
-Cześć - oidpowoedziałam z lekkim uśmiechem
-Co się stało ?- spytał bo miałam bardzi poważną minę
-NiC
-Ok rozumiem-powiedział
Ruszyliśmy dalej rozmawiając o wszystkim i o niczym szliśmy  tak długo aż doszliśmy do parku Zatrzymałam się i powiedziałam:
-Harry no więc jeśli chodzi o tą galę to zgoda 


___________________________________________________________________
Cześć wszystkim tak jak mówiłam rozdział dodany szybciej niż zazwyczaj

P.S. Prosze komentujcie ;)

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 6- Czemu ona

~~Elena~~
Vanessa siedziała w pokoju i czekała aż zdam jej relacje ze wszystkiego ciekawiło mnie czemu ja tak to interesuje w końcu ma swoje życie ale..... Zastanawiam się czy powiedzieć a raczej porosić ją radę w sprawie tego balu bo znając ją to powie "Nad czym ty się zastanawiasz kobieto!" a chciałabym tego uniknąc co raczej będzie trudnym zadaniem. Ale wracając  do sprawy balu to jeśli się nie zgodzę Harry'emu będzie przykro a jeżeli się zgodzę to jak będę wyglądała w świetle jego przyjaciół. Przecież znamy się ledwo 2 tygodnie i...
-Elena! Powiesz mi wreście to co miałaś powiedzieć!- głos a raczej krzyk Van wyrwał mnie z zamyślenia.
-A co ja ci niby  miałam powiedzic- powiedziałam udając głupią.
-No jak to maiałaś mi sie zapyatć jak się domyślam to dotyczy to Harrego.
-Tak dotyczy to Harrego ale stwierdziłam jednak ze będzie lepiej jeśli sama uporam się z tym problemem- powiedział  w końcu zawsze tak sobie radziłam. To poradzę sobie i tym razem
~~~Harry~~
Nie wiem czy Elena się zgodzi chociaż mam nadzieję że tak bardzo mi na tym zależy chyba jak teraz to najbardziej ze wszystkich rzeczy jakie mam teraz do zrobienia. Znam El ledwo 2 tygodnie a nie mogę przestać myśleć o tycg długich blond włosach, MATKO HARRY, uspokój się czyżbyś się zakochał. Nie gdzie Harry Styles się nie zakochuje. I wszyscy to wiedzą więc. Już wyluzuj, To łóżko jest takie nie wygodne. Moją super chwile spokoju zdarzając się raz na "1000" lat przerwało pukanie do drzwi.
Strasznie mnie ciekawiło kto i dlaczego o tej porze mi przeszkadza Ale postanowiłem ze bedę wychowany i nie będę udawał ze mnie nie ma:
-Prosze- powiedziałem
Za drzwi wychyliła sie dwudziestoletnia mulatka o ciemnych kręconych włosach, wymalowana jak zawsze. Jak dla mnie miała problem z doborem odpowiednich ciuchów i kolorów które pasuja do jaj karnacji nie to co Elena....Matko Boża Harry znowy ogarnij się


imageHarry spokojnie ona i tak was nienawidzi więc czym się martwisz.
-Słucaj Hazz- jeszcze ma czelność mówić tak do mnie.
-Co chcesz?- spytałem chciałem być miły i grzeczy  ale chyba mi nie wyszło
- Znaczy Harry bo ty , nie ty ta gala jeśli niebędziesz miał partnerki to ja z chęcią będę ci towarzyszyła-powiedziała z dziwnym akcentem wyraźnie nie zadowolona moim tekstem.
-Jasne Miley.-powiedziałem błagam niech ona sobie juz idzie ale wiem- słuchaj mam taką prośbę mogłabyś zostawić mnie samego jestem strasznie zmęczony
-No OK
Wyszła czy ona mysli że skoro jest córką właściciela naszej wytwórni płytowej to wszystko jej wolna. Nie znosze jej i zreszta chłopaki też  i mi się wydaje że z wzajemnością i ona tylko udaję żeby ta kariera "piosenkarki" jej się udała al;e przeciaz wielka Miley Crowd ma tatusia który może jej zagwaratować wszystko wic po co nas się czepia


_______________________________________________________________________
Hej wszystkim przepraszam was bardzo za tak długi okres pomiędzy rozdziałami ale kara na kompa i poprawa ocen to wszystko się tak skuulowała. Wiem że rozdział nie jest za długi i przepraszam was strasznie za to ale nic na to nie poradze nie miałam czasu napisać coś dłuższego
Mam do was jedną wielka prośbę czy jak to przeczytacie to moglibyście chociaż skomentowaś prosze was bardzo
Pozdrawiam .

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 5: No to zapraszam!




Padało coraz mocnej. Stanęliśmy przed budynkiem w którym mieścił się mój dom a raczej mieszkanie.
Szliśmy schodami na 5 piętro  osobiście wolałabym aby była tu winda. Gdy już dotarlismy na to piętro stanęlismy przed drzwiami na których widiał numer 5 pokazałam Harry'emu wejście,włożyłam klucz do zamka. A Harry  otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą do środka. Stanęłam bokiem przy drzwiach ukłoniłam się ręką i powiedziałam :
-NO TO ZAPRASZAM!
 
Chłopak uśmiechnął się wszedł do holu i ściągnął buty chociaż mówiłam żeby tego nie robił.
Nie wiem dlaczego ale postanowiłam się jeszcze raz wychylić za drzwi najprawdopodobniej tylko po to aby sprawdzić czy nikt nas nie widział. Moim oczom ukazała się smukła postać o brązowych włosach.
 Pewnie  Vanessa jeśli to ona to jak tylko Harry pójdzie ona przyjdzie na ploty.
~~Vanessa~~

Elena i chłopak i to jeszcze taki? Ona boi się odezwać zeby nawiązać nową znajomość a tu takie ciacho. Musze wiedzieć kto to.
~~Harry~~
Mieszkanie Eleny jest małe ale za to bardzo przytulne. Nie to co nasza villa nie mówie że mam coś do niej i do chłopaków z którymi ją dzielę ale  tutaj czuć ciepło rodziinego ogniska  a tam? Ten dom ma charakter, znaczy to chyba nie jest dom tylko mieszkanie ale mniejsza o to. Jest mały ale czasami lepszy taki niż żaden.
Ona ma tutaj taki mały kącik tylko i wyłącznie dla siebie nie tak jak my w naszym domu. Chociaż czasami taki kąt jest lepszy niż wielki dom.
-Napijesz się czegoś-słowa dziewczyny momentalnie wyrwały mnie z transu
-A co proponujesz- odpowiedziałem na jej pytanie szczerząc swoje białe ząbki
-Co sobie życzysz mam soki,wode,kawe,herbatę,orenżadę
-No dobra starczy - przerwałem jej bo mogłaby wymieniać tak w nieskończoność-poprosze sok
-Jaki?-spytała mnie- Jabłkowy czy pomarańczowy?
-Pomarańczowy.
Elena zniknęła z pola widzenia i po chwili wróciła z powrotem ze szklanką soku. Podała mi ją, wziąłem łyka, a że staliśmy wciąż na korytarzu dziewczyna pokazała gestem żebym wszedł do pokoju. Weszliśmy i usiedliśmy na kanapie. Panowała między nami nie zręczna cisza. Więć postanowiłem ją skończyć.
-To jak pójdziesz ze mną?-spytałem z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Harry prosze cię, zastanowie się i dam ci opowieć jutro, nie mogę podjąc takiej decyzji z dnia na dzień-powiedziała siedzieliśmy bardzo blisko siebie gdy nagle zadzwonił mój telefon. Zabije tego kogoś. Kto ośmiela się dzwonić w takim momencie. Elena kazała odebrać byłem niechętny ale jej mina mówiła wszystko.
-Halo!-powiedziałem
-HARRY...idioto za 10 minut mamy być w studiu gdzie ty jesteś?!- krzyczał Louis do telefonu.
-Już ide.................-powiedziałem i rozłączyłem się

-Elena, przepraszam musze iść. Dobrze  że przestało padać. Pomyślisz jeszcze nad tym co ci powiedziałem.
-Tak, ale idź już po się spóźnisz-powiedziała lekko się uśmiechając..
Wychodząc zauważyłem postać która jak tylko mnie zobaczyło szybko się schowała. Nie dobrze
~~Elena ~~~`
Szkoda że Harry musiał już wyjść bardzo dobrze nam się rozmawiał. To zaproszenie, nie chce go zranić, ale boję się co tam się może stać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam je. Moim oczom ukazała  się wysoka brunetka, Vanessa. Nie dość że ze mną pracuje to jeszcze mieszka nade mną . Wiedziałam zę to onamnie obserwowała i zaraz przyjdzie sprawdzić kto to był.

image-No dobar.. Co to za chłopak?-spytała poruszając brwaimi
-Kolega,. Mogłabyś się chociaż przywitać a nie od razu kto to był-odpowiedziałam jej
-Cześć,  ale dużo mi powiedziałaś "kolega"-powiedziała robiąc cudzysłów w powietrzu-może byś chociaż podała imię a nie.-zbulwersowała się
-No dobra ma na imię Harry .
-Harry a dalej-Matko Boża jak ona mnie wkurza przecież nie musi wiedzieć wszystkiego
-Harry- urwałam-..Harry Styles-gdy to powiedziałam jej mina mówiła wszystko-TAK TO TEN HARRY-powiedziałam jej dośc głośno aby przemówić do rozsądku
-OMG?Ale?Jak?Skąd?Elena!
-No co?- teraz to ja "szczeliłam" Focha
-Ty już wiesz co
____________________________________________________________________________
Dziękuję wam wyświetleń pzrybywa, jeśli to czytacie  to prosze skomentuje chociaz z anonima
Rozdział miałam dodać troche wcześniej.

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 4: Nie chce...

~~Elena~~
Ile można. Harry z chłopakami byli w barze nadal nie moge w to uwierzyć. Harry zobaczył mnie stojącą za ladą i roznoszącą napoje. Nie mówie tutaj o tym żę myśle żę mnie i jego połączy coś więcej ale chodzi o samą znajomość..
Jestem zmęczona strasznie się dzisiaj nabiegałam chyba się położę. O SMS.
"Cześć El ;* co powiesz na spacer no chyba że jesteś bardzo zajęta      xxHarry" nie wierze jak się  nie zgodze to bedzie mu przykro a jak się zgodze to...... "Dobrze spotkajmy się tam gdzie ostatnio ~Elen"
o shit nie napisłam "a" i co on sobie teraz pomyśli. "Dobrze będę odliczł minuty.." Co on będzie robił, nie wierze on jest dla mnie tylko przyjacielem.
*2 godziny później
~Harry~
Dobra zgodziła się ale nie znamy się tylo 2 tygodnie więc pewnie się nie zgodzi ale warto spróbować.
W końcu ze wszystkich osób mioch znajomych ona jet najlepsza bo w końcu Louis pójdzie z Elenour Zayn z Perrie a Liam z Danielle....Niall jemu to pewnie przyczepią  jakąś modelke i bedzie git. O Elena okej Harry luż spokojnie





                                -Hej!- powiedziała i uśmiechneła sie szeroko
-Cześć-odpoiedziałem
-To idziemy do tego parku? - spytała byłem trochę nie obecny
-Jasne-uśmiechnąłem się pokazując swoje białe ząbki.
Szliśmy długimi alejami i sćieżkami, nie zauważyliśmy nawet jak szybko się zachmurzyło. Zaczy ja nie zauważyłem a czy Elena nie wiem. Bedzie padać a ja musze się jej jeszcze zapytać. Zabrał bym ją do willi  ale to za daleko nie mam zielonego pojęcia gdzie ona mieszka
-Zobacz jak się chmurzy-powiedziała nagle wyrywając mnie z zamyślenia-bedzie padać
-Tu w Londynie zawsze pada
-Wiesz nie jestem tutejsza znaczy jestem ale wychowywałam się tu potem gdzie indziej i dopiero niedawno wróciłam- usiadła na pobliskiej ławce i spuściła głowe w dół
-Co sie stało-spytałem
-Nic. Nie zwracaj na mnie uwagi .
-Ale- przerwała mi w połowie zdania
-Nie chce o tym rozmawiać.
~~Ęlena~~
Harry jest cudowny ale nie bedę zadręczac go swoimi problemami jest naprawdę miły i opiekuńczy  ale mimo tego nie musi wiedzieć wszystkiego przynajmniej na razie.
-Hej! Tu Ziemia! Wszystko w porząku?- chłopak wyrwał mnie z zamyślenoa
-Tak jasne-odpowiedziałam
-Słuchaj......bo.......jest taka.no ten......tego sprawa - chłopak strasznie się jąkał
-No-zaczęłam go poganiać
                                    -W sobote jest taka gala no taka ważna  no i kazali wybrać nam kogoś do pary-zaczął
-No i.....- powiedziałam jak można tyle czasu o coś się pytać.
-No i ja pomyslałem że może byś ze ,mą poszła- powiedział.. totalnie mnie zamurowało
-Ja?Ale?Harry? Znamy się 2 tygodnie, a zresztą mniejsza o to. Ja ta, nigogo znać nie będę . To nie jest decyzja na szybko daj mi chociaż jedene dzień.
-Ja rozumiem.-powiedział
Nad naszymi głowami zrobiło sie dziemno i zaczeło bardzo mocno padać. Chłopak zdjął swoją marynarke zostajaąc w samej granatowej bluzce na długi rekaw . Okrył mnie  swoją bluzą. Zagrzmiało. Harry mieszkał dość daleko stąd przynajmniej tak głosiły gazety.
-Chodźmy do mnie do domu- powiedziałam chłopak dziwnie na mnie spojrzał-mieszkam nie daleko a zbliża się burza
-Nie chce robić kłopotów-powiedział
-Ale nie będziesz ich trobił
_


__________________________________________________________________________

Cześć!!!!!!Pozdrowienia ze Świnoujścia. Miałam dodać ten rozdziałw sobote jak przyjade ale moja przyjaciółka ta co mnie namówiła do założenia ma w telefonie moblinego Blogger'a
Chyba rozdział jest troszkę długi d poprzedniego miłej lektury komentuje prosze.........;)