Rozdział 1-Chociaż nie...
~~~~Elena~~
Londyn nie cierpie tego miasta jestem tu już 3 miesiące żadnych nowych znajomych po prostu niczego. Chciała bym wrócić do Barcelony a tak przy okazji nazywam sie Elena mam 20 lat. Tak ~20 lat i nie umiem zawierać znajomości mieszkam w samym centrum Londynu. Widok na Tamize i London Eye. Gdzie nie spojrzeć fotoreporterzy z kamerkami to mnie już powoli zaczyna wkurzać.
*
Ide sobie teraz właśnie ulica wszędzie te czerwone serduszka i zakochane pary głupie walentynki
nienawidze ich. Dlaczego? Mój ostatni chłopak mnie w nie rzucił miałam 17 lat. Dobra Elena dostyc czemu o tym myslisz miałaś nie wracać do tego. W sumie bardzo bym chciała.... Ide ta ulicą i wszędzie jakieś zakochane pary....a jak nie zakochane pary to One Direction mam juz tego dosyc wszędzie tylko ta piatka chłopaków.
No nareszczie moja praca "SHAKE BAR" jestem kelnerką zaczynam od 7:00. Właśnie jakoś naszła mnie ochota spojrzenia na zegarek WTF? dosane opieprz od szefa 7:15.... Ok.. raz kozie śmierc:
-Elena co ty tu robisz jesteś spóźniona 15 minut a tutaj nikt sie nie spóźnia każdy jest punktualny.-usłyszałam głos szefa jak on mnie wkurza...
-Autobus mi uciekł i musiałam iść na pieszo-lepsza taka wymówka niż żadna
-Elena mieszkasz 1,5 km od pracy i masz pretesje że ci autobus uciekł to 30 minut drogi.
Ojć zapomniałam on wie gdzie mieszkam... Elena dalej myśl ...powiedz coś..
-Policze sie z tobą po pracy!
Zatrzasnął drzwi i wyszedł, nie cierpie go ale chociaż dobrze placi... o znowu wychodzi ok.....
-Chociaż nie dzisiaj kończysz o 20;00
Nie potrafiłam ukryć zdziwienia 15 minut spóźnienia i 6 godzin dłuższej pracy super.....
*19:59*
Jeszcze minuta i wyjde jeszcze tylko minuta......
nareszcie spojrzałam na zegarek a na nim wydniała 20:00 . Zamknęłam bar i wyszłam. Autobusu nie ma. Trzeba juz wrescie zdac to prawo jazdy. Szłam spokojnie ulicą z shake'em stanełam bokiem zeby popatzryc na suknie w sklepie były sliczne ciekawe czy kiedyś będą mogla taką kupić...
Odwróciłam się i wpadł na mnie jakiś wariat wylam na mnie cały sok myślałam że wyjde z siebie...
-Jezu przepraszm-powiedział nieznajomy chłopak
Nie odpowiedziałam
-Zabrał bym cie kawe w ramach przeprosin ale teraz nie mam czasu strasznie sie śpiesze_on sie śpieszy chce mnie zabrac na kawe chyba go głowa boli-Daj mi swój numer to do ciebie przedzwonie
Chwile pomyslam i na początku myslam że to żart ale nie był. wyciągnął telefon
-Ok zapisuj....659 121759
-Dzięki. Jak masz na imię?- spytał
-Elena-odpowiedziałam- a ty ?
-Harry. Cześc zadzwonie ..
I pobiegł dalej jestem tylko ciekawa jak mnie ma zamiar przeprosic mnie i moją ulubiąna bluzke
_________________________________________________________
Czesć! To moje pierwsze opowiadanie nie mam zielonego pojecia czy ktoś bedzie je czytał ale cóż jak przeczytanie to zostawcie komentarz prosze....
Jest bardzo fajne. Właśnie zaczynam je czytać. Mam zamiar dotrzeć do końca.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :*
Asiek <3