niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 1

Rozdział 1-Chociaż nie...

~~~~Elena~~
Londyn nie cierpie tego miasta jestem tu już 3 miesiące żadnych nowych znajomych po prostu niczego. Chciała bym wrócić do Barcelony a tak przy okazji nazywam sie Elena mam 20 lat. Tak ~20 lat i nie umiem zawierać znajomości mieszkam w samym centrum Londynu. Widok na Tamize i London Eye. Gdzie nie spojrzeć fotoreporterzy z kamerkami to mnie już powoli zaczyna wkurzać.
*
Ide sobie teraz właśnie ulica wszędzie te czerwone serduszka i zakochane pary głupie walentynki
nienawidze ich. Dlaczego? Mój ostatni chłopak mnie w nie rzucił miałam 17 lat. Dobra Elena dostyc czemu o tym myslisz miałaś nie wracać do tego. W sumie bardzo bym chciała.... Ide ta ulicą i wszędzie jakieś zakochane pary....a jak nie zakochane pary to One Direction mam juz tego dosyc wszędzie tylko ta piatka chłopaków.
No nareszczie moja praca "SHAKE BAR" jestem kelnerką zaczynam od 7:00. Właśnie jakoś naszła mnie ochota spojrzenia na zegarek WTF? dosane opieprz od szefa 7:15.... Ok.. raz kozie śmierc:
-Elena co ty tu robisz jesteś spóźniona 15 minut a tutaj nikt sie nie spóźnia każdy jest punktualny.-usłyszałam głos szefa jak on mnie wkurza...
-Autobus mi uciekł i musiałam iść na pieszo-lepsza taka wymówka niż  żadna
-Elena  mieszkasz 1,5 km od pracy i masz pretesje że ci autobus uciekł to 30 minut drogi.
Ojć zapomniałam on wie gdzie mieszkam... Elena dalej myśl ...powiedz coś..
-Policze sie z tobą po pracy!
Zatrzasnął drzwi i wyszedł, nie cierpie go ale chociaż dobrze placi... o znowu wychodzi ok.....
-Chociaż nie dzisiaj kończysz o 20;00
Nie potrafiłam ukryć zdziwienia 15 minut spóźnienia i 6 godzin dłuższej pracy super.....
*19:59*
Jeszcze minuta i wyjde jeszcze tylko minuta......
nareszcie spojrzałam na zegarek a na nim wydniała 20:00 . Zamknęłam bar i wyszłam. Autobusu nie ma. Trzeba juz wrescie zdac to prawo jazdy. Szłam spokojnie ulicą z shake'em stanełam bokiem zeby popatzryc na suknie w sklepie były sliczne ciekawe czy kiedyś będą mogla taką kupić...
Odwróciłam się i wpadł na mnie jakiś wariat wylam na mnie cały sok myślałam że wyjde z siebie...
-Jezu przepraszm-powiedział nieznajomy chłopak
Nie odpowiedziałam
-Zabrał bym cie kawe w ramach przeprosin ale teraz nie mam czasu strasznie sie śpiesze_on sie śpieszy chce mnie zabrac na kawe chyba go głowa boli-Daj mi swój numer to do ciebie przedzwonie
Chwile pomyslam i na początku myslam że to żart ale nie był. wyciągnął  telefon
-Ok zapisuj....659 121759
-Dzięki. Jak masz na imię?- spytał
-Elena-odpowiedziałam- a ty ?
-Harry. Cześc zadzwonie ..
I pobiegł dalej jestem tylko ciekawa jak mnie ma zamiar przeprosic mnie i moją ulubiąna bluzke


_________________________________________________________
Czesć! To moje pierwsze opowiadanie  nie mam zielonego pojecia czy ktoś bedzie je czytał ale cóż jak przeczytanie to zostawcie komentarz prosze....

1 komentarz:

  1. Jest bardzo fajne. Właśnie zaczynam je czytać. Mam zamiar dotrzeć do końca.
    Pozdrawiam! :*
    Asiek <3

    OdpowiedzUsuń